Aktualnie czytasz:
5 nowych motocykli na całe życie. Najwięcej „motocykla w motocyklu”
1

Z okazji weekendu proponuję kolejną mocno subiektywną listę. Natknęło mnie by ją stworzyć przy okazji publikacji dotyczącej nowej Hondy Rebel 500. I to właśnie od niej zaczniemy.

Zasady? Proste: motocykl ma być nowy, technicznie nieprzekombinowany, relatywnie nie za drogi i maksymalnie uniwersalny. Ma to być taki dobry przyjaciel, jednoślad na weekendową wycieczkę, by wyskoczyć do zakupy i w końcu by przysiąść w garażu z piwkiem i z uśmiechem na niego popatrzeć.

Jak zawsze w przypadku list – jest subiektywa! Kolejność ma znaczenie:

5. Honda Rebel 500 2017

Starzeje się. Rebel PRAWIE mi się podoba…

Nowość na ten rok, Rebel 500, jest duchowym następcą bardzo popularnych motocykli z rodziny Rebel, które chociażby w USA były kupowane jako pierwszy motocykl nowych motocyklistów. Nowy Rebel posiada komplet tych samych cech, co protoplasta: przyjazność dla początkującego motocyklisty, łatwość w użytkowaniu i relatywne nieskomplikowanie technologiczne. Osobiście podoba mi się luźny styl i odłożenie na bok walki o jak najlepsze osiągi.

Rebel 500 kosztuje 26 100 zł i moim zdaniem to niezła cena jak za markowy pojazd w tym segmencie. Jakby dorzucić siedzisko dla pasażera (dostępne w akcesoriach) oraz boczne sakwy, to może nawet kupiłbym skórzane spodnie…

4. Ducati Scrambler Sixty2

Scrambler Sixty2. W teorii nic ciekawego, w praktyce świetny motocykl (tylko zbyt drogi!).

Zacznę od tego, że Sixty2 – jak każdy pojazd sygnowany Scrambler Ducati – jest sporo za drogi. To niestety globalna polityka cenowa, na którą nic poradzić nie może nawet polski importer. 37 400 zł za Sixty2 to na moje oko równo 10 000 zł za dużo, ale mimo wszystko musiałem Scramblera umieścić w naszym zestawieniu. Z prostego powodu: Scrambler Sixty2 to motocykl, który każdemu motocykliście przypomni czasy, kiedy ocieplaczem kurtki była gazeta, a każdy motocykl nadawał się do turystyki i offroadu.

W zeszłym roku spędziłem sporo czasu na Sixty2 i nie żałuję ani jednego kilometra. Co mocno mnie zaskoczyło, w porówaniu do bliźniaczego Scramblera, dużo słabsze Sixty2 ma więcej luzu. Przez sekundę nie myślisz o ganianiu po winklach, bardziej o ładnych widokach i spokojnym toczeniu się do przodu. Szkoda tylko, że za taki „slow life” trzeba tyle zapłacić.

3. Harley-Davidson Street 750

Musicie uwierzyć mi na słowo: jeździ lepiej niż wygląda.

Kolejny motocykl, który niekoniecznie jest tani i niekoniecznie pojawia się przed oczami, gdy myślimy o motocyklach, które chcielibyśmy mieć w garażu. Mimo to Harley ze Streetem zrobił coś niesamowitego: zaangażował grupę, która do tej bardziej interesował motocyklowy lifestyle niż same motocykle. A przy okazji H-D stworzył bardzo udany pojazd, za którego sterami można poczuć to „coś”. Street zresztą jest w tej samej kategorii, co Scrambler czy Rebel. Z tą różnicą, że Street na zbiorniku ma mocno prestiżowe logo. I nie trzeba za nie bardzo dużo płacić. 32 500 zł to niezła cena – jak za Harley-Davidsona.

2. KTM 390 Duke

Uruchomiłem konfigurator i dobiłem do 30 000 zł. Powyżej moja idealna wersja 390 Duke 2017.

Ale, ale – jak bardzo podoba mi się spokojne podejście do tematu i „wrzucenie na luz”, to nadal na szczycie listy znajdują się dwa motocykle, które mają szczyptę łobuzerstwa w sobie. KTM 390 Duke we świeżo zaktualizowanej wersji to małe mistrzostwo świata. Za 22 000 zł dostajemy rewelacyjnie wyglądający (i nie gorzej jeżdżący) naked bike, który wizualnie niczym nie odstaje od 160-konnych potworów. 390-ka to motocykl żywy, dynamiczny i dobrze wyposażony. Wyświetlacz TFT, ABS, sprzęgło antyhoppingowe i spore możliwości doposażania maszyny. Dla nie bomba!

1. Honda CRF250 Rally

Mała pojemność, dużo możliwości. CRF250 Rally ma coś w sobie.

Honda zrobiła coś niesamowicie sprytnego. Wzięła popularnego i udanego dualsporta, CRF250L, dorzuciła do niego owiewkę i dodała „Rally” do nazwy. U podstaw tym właśnie jest CRF250 Rally. Ale zagraniczne recenzje mówią jasno: to cudownie prosty motocykl, który obudzi w każdym ducha podróżnika. Okazuje się, że nieco większy prześwit, w/w owiewka i dodatkowe wyposażenie, w połączeniu z 24-konną jednostką napędową, wystarczają by świetnie czuć się na szosie i w terenie. Rally daje przede wszystkim ogrom możliwości turystycznych, bez niepotrzebnego napięcia i wydawania dziesiątek tysięcy złotych na akcesoria niemieckich marek. I to strasznie, ale to strasznie mi się podoba. Zwłaszcza, że CRF250 Rally można mieć już za 26 000 zł.

Ok, a Ty jakie motocykle miałbyś na swojej liście Top5? 

Top5 motocykli w 2016 według Leszka:

 

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
30%
Interesujące
30%
heh...
20%
Że co?
20%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
1 Komentarze
  • Zdjęcie profilowe jas13
    15 maja 2017 at 09:53

    CRF250Rally ma moim zdaniem poważną konkurencję w postaci Versysa 300X, który jest tańczy 24900 i ma mocniejszy silnik, ewentualnie również nie grzeszący urodą jak Honda V-strom 250 za 25500. Coś tu się Hondzie porobiło, bo ostatnio była cenowo poniżej konkurencji. Pytanie jest jeszcze w jakiej cenie będzie G310GS, bo jeśli też taniej to marne szanse Hondy na dużą sprzedaż.