125 ccm
Aktualnie czytasz:
30 minut jazdy na Kymco Downtown 125i ABS #46 Szybcy i Wolni Vlog Jednoślad.pl
0

Kymco Downtown 125i ABS gościło u nas nie raz. Jednak tym razem możecie ten skuter zobaczyć w akcji. Niestety dziś pogoda jest tragiczna, a jej dynamika prawie dorównuje jednostce napędowej Tajwańczyka.

Dziś pół dnia siedziałem na wygodnej kanapie Kymco Downtown 125i ABS, które jest jednym z najbardziej komfortowych skuterów w swojej klasie. Przy tym może pochwalić się wręcz fenomenalną dynamiką jak na ponad 170 kg masy własnej. Pod plastikami znajdziecie 15 konny silnik zasilany wtryskiem i chłodzony cieczą. Rozpędza on tego „grubasa” do 115 km/h, mając na pokładzie kierowcę o masie 96 kg. To naprawdę dobry wynik.

W trakcie jazdy opowiadam o tym, jak ważnym elementem jest przednia szyba – ta skutecznie chroniła mnie przed dzisiejszym wiatrem i deszczem. Tak samo jak szerokie boczne owiewki, które zabezpieczają nasze nogi i stopy. A propos – miejsca na nie jest sporo. Kanapa z przekrokiem daje możliwość trzymania dolnych kończyn w dwóch pozycjach, co zapewnia brak zmęczenia nóg podczas dłuższej jazdy.

Kymco Downtown 125i ABS wydaje się świetnym kompanem nie tylko podczas jazdy miejskiej, ale także turystycznej, co udowodnił już nie raz. Nawet odmiana na prawo jazdy B zapewnia dynamikę, która pozwoli pojechać w odległe zakątki naszego kraju.

To jedynie wstęp do podsumowania naszego testu tego skutera. Jeszcze w tym tygodniu na Jednoślad.pl oraz naszym kanale YouTube więcej informacji i detali tej maszyny.

Cześć. Tutaj Leszek. Witam Was! Jestem wzruszony tą dzisiejszą aurą. Jest po prostu wymarzona i przepiękna. Jeszcze tylko gradu brakuje do tego wiatru i deszczu. Nie, to jest chyba grad! To jest grad! No to super, świetnie. Idealnie się zabrałem. Jak tylko założyłem kask to niebo zaczęło płakać nad mym losem. Mam tylko nadzieję, że sprzęt nagrywający dzisiaj zbytnio nie zmoknie i że w rzeczywistości jest odporny na działanie wody albo gradu. Super, świetnie, pięknie. Nic tylko zawracać. Nie wiem kto ma gorzej. Ja czy pieszy… Ale chyba pieszy albo ja albo pieszy. Coś czuję, że to video będzie podzielone na dwie części, przynajmniej mentalnie. Jestem już praktycznie cały mokry. Oczywiście nie przemokłem, ale jestem mokry. Wyśmienite, wymarzone warunki do jazdy. Kocham polski klimat!

Cześć po raz trzeci. Przynajmniej jest słońce. Dlaczego mówicie po raz trzeci, a nie po raz drugi? Ano z tego względu, że przed chwilą wróciłem z 40 minutowej trasy, zajechałem do naszego redakcyjnego garażu i się okazało, że przegapiłem bardzo mało istotny szczegół – nie włączyłem nagrywania. Mnie samemu ze mną jest ciężko. Po prostu jest to taki dzień, kiedy nic nie wychodzi. Mam już jest jedną kreskę paliwa, włączył się już księgowy, który dopomina się tankowania. Wolę to zrobić za w czasu, bo znając swój limit pecha na dziś to… chciałbym powiedzieć, że jest już wyczerpany, ale tego nigdy nie można powiedzieć. Nie chciałbym, żeby mi jeszcze gdzieś w trasie na przykład zabrakło paliwa, kiedy jadę z wami, bo wtedy to już tylko chyba skoczyć z mostu dzisiaj mi pozostaje. Ale nie bądźmy w takich nastrojach, ponieważ i tak już pogoda nam daje dzisiaj sporo zmartwień. O pozytywnych rzeczach dzisiaj chciałem mówić, jeżeli chodzi o Kymco Downtown 125. Pozytywnych też z tego względu, że ciężko jest przyczepić się do czegokolwiek w tym sprzęcie. Ja wiem, że on kosztuje 15 000 złotych, ale to nie jest kwota jakoś mega wygórowana i jeżeli zobaczymy na to, co daje nam tak naprawdę sprzęt w tej kwocie, że to jest największa chyba 125’tka jaka jest dostępna na rynku w sensie gabarytowym. Wiem też, że nie jest to maszyna najlżejsza, bo waży bodajże 172 kg, więc jest to naprawdę sporo, ale w parze z komfortem, z masą własną idą także osiągi. Tutaj jest 15 KM jednostka, czyli maksymalna jaką można było zastosować w skuterze na kategorię B i to jest bardzo ważna informacja, bo te 15 KM sprawiają, że ten skuter nie będzie pojazdem gorszej kategorii w mieście. Absolutnie nie musicie mieć kompleksów jadąc na tym sprzęcie. Nie jesteście może najszybsi, ale też nie jesteście najwolniejsi. Na tej stacji to pół godziny czekania jak na moje oko. Dobra, wdrażamy plan B, który jest nieco bardziej ryzykowny. Te 172 kg czuć tylko w takich sytuacjach jak teraz, kiedy muszę na przykład zawrócić, ale w czasie jazdy nie ma szans, żebyście jadąc z zamkniętymi oczami zgadli, że prowadzicie coś tak dużego. To jest moim zdaniem, w tej klasie statek kosmiczny, bydle, potwór. Ta sama, mówiąc brzydko, buda jest w 300’tce, więc jedynie oznaczenie boczne, które w razie czego można zaryzykować i próbować zdjąć mówi o tym, że to jest 125’tka. Wiatr dalej daje w kość. Znów pojawiły się chmury, które delikatnie mówiąc nie są za ładne.

Jest też okolica godziny 17’tej, Warszawa, godziny szczytu. Co prawda wakacje, ale jednak ruch jest spory i przy tej okazji możecie zobaczyć jak Downtown 125 pierwszej generacji zachowuje się po prostu w takim najzwyklejszym ruchu miejskim, ponieważ tutaj najczęściej będziecie mieli z nim do czynienia. Choć na dalekie trasy też się nadaje, co miałem okazję udowodnić sam sobie kilkanaście minut temu. 110, a nawet 115 km/h na prostej pod wiatr jestem w stanie jechać właśnie tym sprzętem mając przed sobą tą ogromną szybę, która stawia pewnie spory opór, ale która tak fajnie chroni nas przed deszczem i przed wiatrem pod jednym warunkiem, że jedziemy, a nie stoimy.

W nowym Dowtownie drugiej generacji, który jest oferowany równolegle, nie wiem czy wam mówiłem, szyba jest trochę mniejsza, ale też zmienił się sposób jej wyprofilowania przez co przy mniejszym oporze aerodynamicznym zachowano bardzo podobne właściwości tego elementu, który jest niesamowicie ważny podczas takiej pogody jak dzisiaj. Mój tors i szyja są w pełni chronione przed wiatrem. Jedynie, gdzie odczuwam powiewy to są oczywiście ręce i gdzieś czubek kasku, więc moim zdaniem jest naprawdę nieźle…

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%